Przemoc, czyli ukryty konflikt społeczny

Przemoc nie jest zjawiskiem nowym, lecz takim, które od wieków przenika wszelkie struktury społeczne, jakie istniały i pojawiają się w procesie filogenetycznego rozwoju człowieka, choć nie zawsze w takim samym zasięgu i natężeniu. Napotykamy na nią wszędzie w różnych formach i postaciach, na przykład w formie przemocy fizycznej, psychicznej i słownej; stosowanej przez jednostki i całe grupy ludzi; w postaci spontanicznej i zorganizowanej. Tam, gdzie występuje przemoc możemy podejrzewać, że stosunki wzajemne pomiędzy ludźmi stosującymi przemoc i tymi, wobec których jest ona stosowana, nie satysfakcjonują przynajmniej jednej ze stron. Przemoc jest często symptomem ukrytego konfliktu społecznego, który chce się właśnie poprzez użycie przemocy przezwyciężyć i to się nawet niekiedy udaje.

Nie zawsze jednak takie sposoby przezwyciężania konfliktów społecznych są najlepsze, ponieważ często po prostu przyduszają dany konflikt, wymuszając na jego uczestnikach określone zachowanie, ale nie rozwiązują problemów. które tkwią u podstaw danego konfliktu. Bywa zatem tak, że konflikt przezwyciężony siłą wywołuje u któregoś z jego uczestników frustracje, a te z kolei stymulują kolejną agresję, czyli dają początek kolejnemu konfliktowi. Przemoc młodocianych i dzieci jest szczególnym przypadkiem ogólniejszego zjawiska, jakim jest przemoc przenikająca wszystkie struktury życia społecznego. Interesująca nas przemoc jest też skutkiem wielopostaciowej przemocy, z jaką spotykają się dzieci, a następnie młodzież od zarania swojego życia oraz kultu przemocy, któremu towarzyszą zawsze nietolerancja i brak poszanowania dla ludzi inaczej myślących, hołdujących innym wartościom i zwyczajom. Uważam zatem, że działania zmierzające do przezwyciężenia skłonności do nadużywania przemocy mogą być wówczas skuteczne, jeśli będzie im towarzyszyć rozwijanie i stosowanie na co dzień idei tolerancji.

Społeczne obawy przed narastającymi zagrożeniami wyrażane są często pytaniami: Skąd u młodzieży tyle złości, skąd ta krwiożerczość? Za każdym razem kiedy dochodzi do dramatycznego zdarzenia: kiedy dwie uczennice podstawówki zabijają koleżankę z klasy, kiedy chłopcy „idą o zakład”, czy potrafią zamordować i udowadniają, że potrafią, kiedy młodociani bandyci dopadają przypadkowego przechodnia i tłuką go kijami bejsbolowymi na śmierć – wtedy właśnie zadawane są pytania, bo nie można zrozumieć irracjonalnego bestialstwa. Pytaniom towarzyszą żądania.

Obniżyć granicę wieku, od której młodocianych można skazywać na pobyt w więzieniach. Karać bezwzględnie czy izolować? Psycholodzy tłumaczą często wzrost agresji młodego pokolenia tak: oni są produktem społecznym. Tak jak społeczeństwo mają problemy z odróżnieniem dobra i zła. Mają zachwiane wzorce. Przykłady na to jak żyć, czerpią najczęściej z telewizji. Tam widzą przemoc, krew, trupy. Ale nie dowiadują się niczego o konsekwencjach. Śmierć jest dla nich sytuacją: bajki. Jest oderwana od rzeczywistości, bo pokazywana jak w filmach nic nie oznacza. Ani rozpaczy, bo ktoś umarł, ani bólu, bo ból na ekranie nie doskwiera. Nic tak naprawdę nie jest ostateczne.